Herbata łączy ludzi. Pijemy ją w czasie spotkań ze znajomymi i w czasie rodzinnych świąt. Przy następnym tego rodzaju spotkaniu możemy zadziwić swoich towarzyszy opowiadając którąś z poniższych ciekawostek.
W Mongolii herbaty nie pija się w filiżankach, tak jak w większości europejskich krajów. Najpopularniejsza jest tam herbata zielona, którą przyrządza się na mleku, dodatkowo wzbogacając jej smak masłem lub łojem baranim. Następnie do mieszanki dodaje się mąkę i sól, a czasem nawet krew zwierzęcą i całość wypija się ze smakiem.
Podobny zwyczaj parzenia herbaty wykształcił się w Tybecie. Tam, co prawda zielona herbata gotowana jest na wodzie, jednak ze znaczną zawartością mleka. Obowiązkowe dodatki, które dodaje się do naparu to także mleko, sól i tłuszcz. Po dokładnym wymieszaniu składników ubija się je w beczce.
Trzeba przyznać, że to bardzo ciekawe sposoby przyrządzania herbacianego naparu, jednak większość z nas skłoniłoby się raczej w stronę polskiej tradycji.
Jeśli zainteresowała nas tematyka zwyczajów związanych z parzeniem herbaty w innych krajach, na uwagę zasługuje także Anglia, Japonia i Chiny.
Anglicy stworzyli swój własny zwyczaj five o’clock , który zapoczątkowała sama królowa Wiktoria. Zgodnie z tą tradycją, około godziny 17 powinniśmy przerwać pracę i udać się na podwieczorek, składający się z herbaty i ciasta lub kanapek. Niestety obecnie zwyczaj ten rzadko jest kultywowany, chociaż opowiada się za nim sama królowa Elżbieta.
W Japonii aż po dzień dzisiejszy praktykowana jest za to ceremonia parzenia herbaty. To tradycja oparta na tamtejszej filozofii. Zgodnie z nią parzenie herbaty powinno być uroczystym rytuałem, a sam napój traktowany z należnym mu szacunkiem.
